• Wpisów:96
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 13:51
  • Licznik odwiedzin:6 434 / 1469 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wow...dawno mnie tutaj nie było.
Szczerze mówiąc, to wróciłam do blogowania jakoś pod koniec wakacji (??) i znowu to przerwałam, sama nie wiem dlaczego. Naprawdę chciałabym mieć tyle czasu, aby codziennie dodawać posty, ale niestety, nie jest mi to pisane.

Sądzę, że co jakiś czas będę tu wpadać, ponieważ szkoda mi tego bloga. Jest w nim zawarte naprawdę sporo mojego życia i nie potrafiłabym go tak po prostu opuścić (czuję, że już kiedyś o pisałam, ale utwierdza mnie to w przekonaniu, że jestem dosyć mocno przywiązana do pingera).
Jeżeli będę miała o czym pisać (tak, żeby nie zanudzić kogoś na śmierć), to na pewno będę dodawała posty. Stwierdziłam też, że nie będą one szczególnie długie, bo nudno się takie coś czyta. Krótko, zwięźle i na temat. Ważne, żeby było ciekawe

W takim razie do napisania

Wasz motylek~

vBARDZO POLECAM TĘ PIOSENKĘv
 

 
Od kilku dni biorę się za ten post, i za Chiny nie mogę go napisać.
Nie wiem, czy to brak weny, chęci, czy po prostu mam lenia, ale muszę to zmienić, i to teraz!

Dzisiaj wzięło mnie coś na internetowe zakupy i znalazłam bardzo fajny i dosyć tani sklep.
Znajduje się w nim wiele fandomowych ubrań, np. z igrzysk śmierci, niezgodnej, harrego pottera, więźnia labiryntu itp.
Są tam również nawiązania go gwiazd takich jak Justin Bieber, One Direction czy Ariana Grande.
Ja, jako fanka The maze runner, zdecydowałam się na prześliczną, przesłodką i najpiękniejszą, jaka mi w oko wpadła, bluzę <3
Jest cała szara, a na środku umieszczone ma 4 pary odcisków butów, a każdy podpisany jest innym imieniem.
Wymienieni są tam: Thomas, Newt, Minho oraz Teresa <------Teresę zamieniłabym na kogokolwiek, ponieważ wręcz nienawidzę tej bohaterki.

Znalazłam także świetną czapkę z napisem "DYSTRYKT 12" oraz dresy z różnorodnymi tekstami.
Niestety, mój portfel stał się leciutki już po zdecydowaniu się na bluzę, także dresy oraz czapka muszą jakiś czas poczekać.


No tak, chciałam o tym napisać już wieku temu.
W sobotę (3 października) zdecydowałam się zorganizować mini "imprezkę" urodzinową.
Zaprosiłam tylko najbliższe przyjaciółki, i mimo, że nie było nas wiele, to zabawa była udana
Ale nie o tym chciałam mówić.
Wiem, że to takie egoistyczne, ale mam zamiar "pochwalić" się moimi prezentami

A więc:
-Nigdziebądź (Neil Gaiman) - mam nadzieję, że spodoba mi się równie mocno jak księga cmentarna i ocean na końcu drogi tego autora
-Mechaniczny anioł (Cassandra Clare) - czytałam już 4 części poprzedniej serii tej autorki, i mam nadzieję, że nie zawiodę się na Diabelskich Maszynach ^^
-Trylogia Więźnia Labiryntu (James Dashner) - Pierwsza część już za mną, a druga w połowie przeczytana. 3 nadal czeka, ale szczerze mówiąc, boję się jej przeczytać, ponieważ wiem, że końcówka mnie nieźle zdołuje. Tak w skrócie, świetna seria, polecam wszystkim! *w*


No i w końcu plany na przyszłość.

Nie mam zamiaru mówić tu o moim życiu kiedy osiągnę dorosłość, nie mam zamiaru mówić o mężu, dzieciach, naszym pięknym domku ze skromnym ogródkiem. Nie.

Niestety, ale ostatnio zauważyłam, że jestem realistką.
Podchodzę do życia sceptycznie.
W szkole nie uczę się w 100% dla siebie, ale w większej mierze dla rodziców, żeby ich uszczęśliwić, żeby byli ze mnie dumni.
Wiem, jaka sytuacja panuje teraz w Polsce, i wiem, że znalezienie dobrze płatnej pracy, albo lepiej, jakiejkolwiek pracy - to cud.

Dlatego boję się przyszłości.
Boję się tego, że pójdę w ślad za dzisiejszymi "młodymi dorosłymi" którzy po szkole średniej wyjeżdżają za granicę, np. do Niemiec, Holandii, Anglii, Japonii itp. aby zarabiać, aby żyć.
I to jest smutne.

Niby chciałabym zwiedzać świat, podróżować, poznawać nowe miejsca,nowych ludzi, nowe kultury. Ale nie mam zamiaru opuszczać Polski na zawsze, i przyjeżdżać do rodziny raz na miesiąc - dwa, kiedy to akurat wypadnie mi dzień wolny i będę miała wystarczająco dużo pieniędzy, aby karnąć się z załóżmy takich Niemiec do Polski.

A u was jak to wygląda z przyszłością? A może już jesteście dorośli, i możecie bardziej się wypowiedzieć na ten temat, niż taka gówniara jak ja? Zapraszam do komentowania


Do napisania, Motylek <3 *w*
  • awatar •••Black Butler•••: Ah, no i oczywiście gratuluję udanej imprezy :D
  • awatar •••Black Butler•••: Przyszłość dla większości jest jedną wielką niewiadomą. Czy to dzieciak, czy dorosły człowiek. Oczywiście, mnie ten temat również nurtuje, zwłaszcza, że nieubłaganie zbliża się czas na wybór liceum, a od tego wyboru baaardzo wiele zależy. A ja kompletnie pomysłu na siebie nie mam :3 Na pewno nie mam zamiaru siedzieć w jednym miejscu - ja muszę się przemieszczać, by być usatysfakcjonowana :P No ale, co ma być to będzie, prawda?
  • awatar SugarFirefly: A ja tam uwielbiam podróże i kocham zwiedzać. Uwielbiam fotografować, obydwie rzeczy idą więc parze. Mnie bardziej przeraża, że musiałabym spędzić życie w jednym miejscu Oo Koszmar! Całe szczęście nie muszę XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hej
Jak już pewnie wiecie, prawie co sobotę odwiedzam przyjaciół, którzy posiadają 8 koni
Tak, jak już mówiłam, mam tam ulubioną klacz, którą zajmuję się już od kilku lat, a ostatnio do rodzinki dołączył brat Lonii - Luke (lub Lolek, różnie na niego wołamy).
Oczywiście maluch podbił serca wszystkich, a w szczególności moje *w*
Tak więc postanowiłam, tak jak wcześniej z Lonią, zacząć z nim się trochę bawić oraz przyzwyczajać go do mnie.
Loluś spisał się na 6 z ogromnym plusem!
Na początku trochę się bał, unikał mojej dłoni. Ale po kilkunastu minutach przełamał się i ciekawość zwyciężyła. W końcu już tulił się, chodził za mną i pozwalał ze sobą robić wszystko.
Oczywiście przed nami jeszcze natłok pracy (teraz najważniejsze jest zaufanie które musimy pomiędzy nami zbudować), ale także zabawy.
Mam nadzieję, że będzie mi się dobrze pracowało z tym wspaniałym ogierkiem


Ano, bym zapomniała
Za tydzień (dokładnie 3 października - czyli sobota) obchodzę swoje naste urodziny, i z tej okazji organizuję przyjęcie
Jako że nie mam w mojej miejscowości (ani w pobliżu) żadnych przyjaciół (płci męskiej) których mogłabym zaprosić, obecne będą tylko dziewczyny.
Mimo, że ten dzień będę świętować z gośćmi tej samej płci co ja, to za Chiny nie mam pomysłu na jakieś zabawy/gry które zajęły by nam czas.
Nie chcę improwizować, ponieważ to najczęściej się nie udaje, jeżeli jest się tak mało kreatywną osobą jak ja (jeżeli chodzi o gry i zabawy) dlatego też zwracam się do was z prośbą o pomoc.
W co wy byście grali na urodzinach mając naście lat?
Miło by było, gdybyście podali jakieś ciekawe propozycje ^^

A ja tymczasem się z wami żegnam i zostawiam ze zdjęciami koni <3
Dobranoc!
 

 
Cześć!

Przez około tydzień mnie nie było, ponieważ 1. Nie miałam czasu, 2. rozchorowałam się

Ale powracam do was z mało profesjonalną sesją, ale ważne, że jest
Niestety, stan mojego zdrowia nie pozwolił mi wyjść dalej jak przed blok. Tak więc wyszło co wyszło.
Obiecuję, że następnym razem będzie lepiej ^^

Jakiś czas temu moja młodsza siostra oddała mi swojego zelfa, ponieważ dostała nowego i chciała pokazać się z jak najlepszej strony
Tak więc, zauroczona tym małym kawałkiem plastiku zdecydowałam się przygarnąć go do mojej nie licznej, ale ślicznej rodzinki

Przypomniało mi się także, że posiadam dwie figurki MLP (Rarity oraz Fluttershy).
Tak więc wykopałam je ze starych zabawek i tak oto grupka powiększyła się o jeszcze dwie ślicznotki.

Nie będę więc przedłużać, i pozostawiam was z piosenką mojego ukochanego artysty oraz zdjęciami plastików Do napisania!
  • awatar behind the screen: Fajne fotki ;3
  • awatar ~Butterfly~: @Pangur Bán: Nie zwróciłam na to uwagi, a lalka tak do mnie już przyszła i nie ruszałam jej dłoni :D Dziękuję za informację :D A, i przepraszam za tagi. Następnym razem dam odpowiednie ^^
  • awatar Pangur Bán: @~Butterfly~: wrzucanie złych tagów jest nieszanowaniem czasu innych użytkowników :P Jak np wpisuję tag MH, to chcę oglądać lalki, a nie wiedzieć jak minął dzień pewnej blogerki-monsterki, uch.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Witajcie
Zostałam nominowana, tak więc w tym poście odpowiem na pytania ^^
Dziękuję za nominację i zapraszam na bloga Werciap13 - http://werciap3.pinger.pl/

1. Morze czy góry?
Ostatnio pokochałam krajobraz gór <3
2. Czarny czy biały?
Czarny, to taki neutralny kolor
3. Kot czy pies?
Kilka miesięcy temu moje serducho podbił mały kotek, dzięki czemu pokochałam te małe pchlarze <3
4. Filmy czy seriale?
Zdecydowanie filmy, męczy mnie oglądanie seriali
5. Laptop czy telefon?
Laptop - więcej możliwości
6. Rihanna czy Beyonce?
Nie słucham obydwóch pań, więc nie mogę na to odpowiedzieć
7. Torebki czy buty?
Zdecydowanie buty, nienawidzę chodzić z torebką
8. Disney Channel czy Nickelodeon?
Disney Channel, niekiedy można załapać się na fajne filmy
9. Szminka czy błyszczyk?
Błyszczyk na 100%
10. Pop czy rap?
To zależy
11. Kendall Jenner czy Kim Kardashian?
Kendall Jenner
12. Buty: Adidas czy Nike?
Racze Nike
13. Naszyjniki czy bransoletki?
Naszyjniki <3
14. Ćwieki czy cekiny?
Ćwieki *---*
15. Instagram czy Twitter?
Instagram

W takim razie ja nominuję:
http://patita2013.pinger.pl/
http://evilcupcake.pinger.pl/
http://nightfirefly.pinger.pl/

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

W tytule postu napisałam o rodzeństwie.
Nie chodzi mi tutaj o mojego brata czy siostry, ale o zwierzęta, a dokładniej, konie
Wczoraj odwiedziłam "moją" klacz, której właścicielami tak naprawdę są moi znajomi

Niedawno urodził jej się mały braciszek imieniem Lucjan (na które wołam Luke).
Prócz Luka urodziły się jeszcze dwa źrebaki.
Właśnie wczoraj, robiąc zdjęcia, uświadomiłam sobie jak bardzo są do siebie przywiązani.
Te trzy małe wariaty traktują się jak rodzeństwo, i to jest tak bardzo urocze.
Oczywiście, jak na straszą siostrę przystało, Lo uspokaja te małe przedszkole.
Tak więc dodam wam kilka zdjęć z zabaw źrebaków

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Carmen - bo tak tymczasowo nazywa się moja OOAK Operetta niestety leży i się kurzy.
Nie mam za bardzo czasu na robienie jej zdjęć, tak więc dodaję stare.

Ale nie martwcie się, ponieważ lada moment wyruszam na sesję!

Tak więc do napisania, cześć!

Nie zezwalam na kopiowanie zdjęć bez mojej wiedzy!
 

 
Witam!

Niestety, ale z racji, iż zaczęła się szkoła będę pojawiała się na pingerze rzadziej niż ostatnio
Ale nie martwcie się, ponieważ w każdej wolnej chwili wpadnę tu, chociażby pooglądać wasze nowe wpisy

Dzisiaj chciałam zrobić taki mały book haul. Polega to na tym, że przedstawię wam moje ostatnio zdobyte książki. Przy opisie podam cenę i wydawnictwo powieści
W tym poście napiszę o 5 książkach, a w następnym o kolejnych sześciu
No więc zaczynajmy!

1. "Lolita" - Vladimir Nabokov

Lolita, najgłośniejsza powieść Vladimira Nabokova, jest opisem seksualnej obsesji czterdziestoletniego mężczyzny na punkcie dwunastoletniej dziewczynki Dolores. Obecnie książka uznawana jest za jedno z arcydzieł literatury światowej. Sfilmował ją w 1962 roku Stanley Kubrick i ponownie w 1997 Adrian Lyne.

Wydawnictwo: MUZA
Cena (wersja kieszonkowa): 12.99zł
Cena (normalna wersja): 39.99zł



2. "Ostatnia Nuta" Kevin Alan Milne

On - młody Amerykanin studiujący muzykę klasyczną w Wiedniu. Ona - piękna studentka historii sztuki.
Połączyła ich miłość od pierwszego wejrzenia i nadzieja, że spędzą ze sobą resztę życia.
On często gra swojej ukochanej żonie na gitarze, ona wtyka mu za struny listy miłosne. Ethan obiecuje ukochanej, że na pierwszą rocznicę ślubu skomponuje dla niej piosenkę.

Wydawnictwo: Hachette
Cena okładkowa: ok.35zł
Cena za którą kupiłam książkę: ok.15zł



3. "Pretty Little Liars II" Sara Shepard

Niestety opisu tej książki nie mogę zdradzić, ponieważ zaspojlerowałabym pierwsza część, tak więc przejdę do wydawnictwa i ceny.

Wydawnictwo: Otwarte
Cena (z okładki): 29.90zł
Cena za którą kupiłam książkę: 14.90zł



4. "Niepokonany Seabiscuit" Laura Hillenbrand

Książka opowiada o koniu wyścigowym pełnej krwi angielskiej imieniem Seabiscuit. I więcej w tym opisie także nie mogę nic powiedzieć, ponieważ zdradziłabym wszystko

Wydawnictwo: Galaktyka
Cena (z okładki): ok.20zł
Cena za którą kupiłam książkę: 7zł



5. "Upadli" Lauren Kate

Gdybyście nie mogli być z osobą, która jest waszym przeznaczeniem?
Para kochanków.
Starożytna wojna.
Skazani na miłość, która nigdy się nie spełni.
Przeznaczeniem niektórych aniołów jest Upadek.
W Danielu Grigori jest coś boleśnie znajomego.
Luce Price zwraca uwagę na tajemniczego i zdystansowanego Daniela już pierwszego dnia w szkole Sword & Cross w dusznej Georgii. On jest jedynym jasnym punktem w miejscu, gdzie nie wolno korzystać z komórek, inni uczniowie to świry, a każdy ich ruch śledzą kamery.
Choć Daniel nie chce mieć nic wspólnego z Luce - i robi wszystko, żeby dać jej to wyraźnie do zrozumienia - dziewczyna nie potrafi się powstrzymać. Przyciągana niczym ćma do płomienia, musi dowiedzieć się, jaką tajemnicę ukrywa Daniel... nawet gdyby to miało ją zabić.

Wydawnictwo: MAG
Cena książki (z okładki): 35zł



No więc to by było na tyle w tym poście Miłego czytania, i do następnego! ^^
  • awatar ` W pogoni za ideałem.: ZAPRASZAM NA FIT BLOGA!! http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/ http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/ http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/ http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/ http://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/
  • awatar ~Butterfly~: @Werciap13: Dziękuję :)
  • awatar Werciap13: Zazdroszczę książek *-* Życzę miłego czytania ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witajcie!

Dziś w końcu ukazuje się post dotyczący mojego obozu konnego.
A więc zacznę od początku.

Po południu, około 16 dojechałam na miejsce.
Było bardzo ciepło, więc reszta obozowiczek ukrywała się przed słońcem w hoteliku.
Wraz z rodzicami weszliśmy po dosyć stromych schodach i wybrałam pokój.
Tak się trafiło, że byłam w tym samym, co poprzedniego roku, czyli w dwójce.
W trójce natomiast mieszkały trzy dziewczyny z Krakowa, z którymi spotkałam się już poprzedniego roku na obozie w tej samej stadninie.
Pokoje były dwuosobowe, tak więc jedna z dziewczyn musiała przenieść się do czwórki, ponieważ ze mną miała mieszkać moja koleżanka na którą czekałam cały dzień.

Wieczorem, kiedy jeszcze nie było Madzi, ale za to przyjechały jeszcze 3 inne dziewczyny, przyszedł do nas instruktor i zaproponował wyjazd do miasta po pieczywo na śniadanie.
Nie zastanawiając się długo, szybko założyłyśmy buty i zbiegłyśmy po schodach na dół, po czym wygodnie usadowiłyśmy się na siedzeniach w samochodzie i ruszyliśmy.

Po powrocie jeszcze bardzo długo się śmiałyśmy co uniemożliwiało nam zasypianie, chociaż wiedziałyśmy, że przecież następnego dnia o 5 trzeba być już na nogach.

Dnia mijały na pracy, zabawie, jeździe, a niekiedy denerwowaniu się.
Dzięki temu obozowi nauczyłam się co najważniejsze odpowiedzialności.

Ostatecznie, ostatniego dnia obozu, kiedy już napięcie zeszło (niestety nie mogę opisać przyczyny) było świetnie.
Poranna jazda była bardzo, jakby...na luzie.
Wszyscy się śmiali przed jazdą, w trakcie i po.
Nie było chwili smutku, aż do momentu, kiedy przyjechali po mnie rodzice.

Wtedy dotarło do mnie, że to przecież już koniec, i zobaczymy się dopiero za rok.
Tak więc pożegnałam się z koleżankami, instruktorem, oraz moim ulubionym koniem, po czym z niechęcią wsiadłam do samochodu i odjechałam.

Ten obóz na pewno będę wspominała bardzo miło, i nigdy nie zapomnę naszej "historii krzywego kucyka", codziennego śpiewania piosenki z "My Little pony" i oczywiście więzi jaka utworzyła się pomiędzy mną a dziewczynami.

Wstawiam wam zdjęcia z jazdy które niedawno przysłała mi koleżanka ^^
Miłego oglądania, do napisania!
 

 
Witajcie
W ten dosyć chłodny wieczór przychodzę do was z moją pierwszą (na tym blogu) recenzją książki.
Oczywiście, mam nadzieję, że pojawi się ich tutaj więcej.

Lolita to książka, która wciągnęła mnie do swojego wnętrza i pozwoliła obserwować przebieg wydarzeń z bliska.
Nauczyła mnie tak wielu rzeczy, że trudno by je tutaj teraz wszystkie wymienić.
Ta piękna powieść zawiera w sobie coś tak niezwykłego, czego po prostu nie da się opisać.
Nawet, jeżeli bym spróbowała, to nie zrozumielibyście, dopóki nie przeczytacie książki.

Lolita opowiada o miłości czterdziestoletniego Humberta do jedenastoletniej Dollores.
Praktycznie wszystko kręci się wokół podróży, w której stale jest ta niezwykła para.

Naprawdę, tak bardzo podziwiam Pana Nabokova, że to aż chore.
Potrafił stworzyć coś tak niezwykłego.
Opisać to czarnym atramentem na białym papierze.
A potem pozwolił, by ludzie czytając jego dzieło tonęli literka za literką w świecie Humberta i Lolity.

Tą recenzję dedykuję dla mojej kochanej przyjaciółki, która już od dawna namawiała mnie do napisania jej.
Tęsknię <3
 

 
Cześć!

Niestety, ale przez weekend prawdopodobnie nie będę obecna na pingerze, ponieważ wyjeżdżam do Niemiec, w odwiedziny do siostry ^^

Planuję tam zrobić niezłe zakupy, dlatego, po powrocie oczekujcie postu dotyczącego moich zdobyczy!

Ale wydarzyło się też coś mniej przyjemnego.
A więc...
Będąc w Warszawie bardzo często miewałam chwile osłabienia (tzn. robiło mi się słabo i musiałam usiąść, ponieważ nie mogłam dalej iść).
Powtarzało się to bardzo często, potem jeszcze kilkakrotnie na wyjeździe nad jezioro, a następnie na obozie konnym i podczas pobytu w domu, kiedy wychodziłam ze znajomymi.
W końcu rodzice zdecydowali się zrobić mi badania krwi.
Dzisiaj przyszły wyniki, i moje obawy się sprawdziły.
Niestety, ale mam anemię.
Jako że chorobę da się wyleczyć, nie mam zmartwień dotyczących brania leków przez resztę życia, aczkolwiek objawy są dosyć uciążliwe w codziennym życiu.
Mimo wszystko nie chcę żyć inaczej niż dotychczas i ograniczać robienie tego, co kocham

A więc to wszystko, co chciałam wam napisać w tym poście, i do zobaczenia w poniedziałek!

Żeby post nie był aż tak nudny, dodaję wam zdjęcia z wczorajszej sesji ^^

Ostatnie zdjęcie przedstawia mnie w bluzce, dzięki której zyskałam przezwisko Motylek <3
 

 
Witajcie

To dla mnie z jednej strony przykry post, a z drugiej jeden z najlepszych
A więc zacznę od środka ^^

"Kogoś zdobyłam".
Miałam napisać o tym jeszcze przed przerwą w prowadzeniu bloga, i dziś, dzięki pewnej blogerce, którą obserwuję odkąd pamiętam, przypomniałam sobie o kimś.
Dziękuję Ci, SugarFirefly!

Dokładnie 316 dni temu zdradziłam wam, że doszła do mnie nowa panienka.
Nie jest to pullip, dal, byul czy coś podobnie drogiego.
W sumie, to dostałam ją kosztem innej lalki z tej samej serii.
Pewnie już się domyślacie...otóż, lala o której mówię, to postać z Monster high.
Jednakże, nie taka znowu zwykła, ponieważ jest to Ooak Operetty. Nie wiem dokładnie, jakie to jest wydanie, ale pewność mam, że Operetta

Informacją mniej przyjemną jest to, że dnia dzisiejszego pozbyłam się, z wielkim bólem serca, mojej ukochanej Zoey.
Niestety, ale gdy moja kuzynka zdecydowała się sprzedać swoją Pullip, musiałam oddać jej stockowe ciałko które niegdyś mi pożyczyła.
Miałam kupować obitsu, ale stwierdziłam, że nie posiadam tylu pieniędzy, żeby inwestować ich w lalkę, dlatego też musiałam ją, a raczej jej główkę, sprzedać...

No a teraz znowu na wesoło, ponieważ z pieniędzy, które zarobiłam dzięki sprzedaży Zoey, chciałabym kupić figurkę konia Brayer.
Jeszcze dokładnie nie jestem pewna, czy to zrobię, ale zastanawiam się nad kilkoma modelami, których zdjęcia możecie zobaczyć poniżej ^^
  • awatar ~Butterfly~: @EvilCupcake: Ta Operetta jest śliczna <3
  • awatar EvilCupcake: Na 100% jest to Operetta roller maze, się wie, bo się ją malowało. ;) Już zapomniałam, że ta lalka kiedyś u mnie była.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Taktaktaktaktaktak...
Tak strasznie się cieszę, że wracam na tego bloga!
Ale przejdźmy już do tematu wpisu

Wyczekiwane przeze mnie długo wakacje już się kończą, i niestety, ale lada moment będę musiała wrócić do budynku, którego nienawidzę, a zarazem kocham.

Wszyscy już mają zakupione książki, i teraz latają po sklepach w poszukiwaniu ładnych zeszytów, piórników, długopisów i innych pierdółek potrzebnych na ten rok szkolny.

Ja jednak, jak na razie zakupiłam tylko 3 zeszyty w twardej okładce, których, szczerze mówiąc, szkoda mi używać w szkole, bo są przepiękne...

Ale wracając jeszcze do wakacji, to ja swoje wykorzystałam w 100%.
A to jeszcze nie koniec, bo w ten weekend jadę w odwiedziny do mojej starszej siostry, która mieszka w Niemczech.

Nie będę tutaj opisywać, gdzie byłam czy co robiłam, bo było by tego po prostu za dużo.
Chociaż rok temu pisałam o Warszawie, i będąc tam w te wakacje widziałam praktycznie to samo.

Ale odwiedziłam także jezioro, nad którym robiłam już zdjęcia moim figurkom oraz lalkom, i wstawiałam na tego bloga.
I tutaj zacznę o "znalezisku".

Jak zawsze, po południu, ze słuchawkami na uszach i telefonem w kieszeni moich jeansowych, krótkich spodenek, przechadzałam się wzdłuż plaży.
Niekiedy szłam bardzo daleko.
Tym razem doszłam do wysokich schodów z których byłby idealny widok na zachód słońca.
Nie zabawiłam tam jednak za długo, ponieważ zaraz miałam stawić się na obiedzie, dlatego też ostrożnie zeszłam po kamieniach i wróciłam w drogę powrotną, niosąc buty w ręku.

Woda była tak bardzo ciepła, że przez całą drogę szłam w niej, niekiedy nawet po kolana.
Gdy było już widać pomost na którym zazwyczaj siedziałam po kolacji, gdy już było praktycznie ciemno, postanowiłam wyjść z wody. I wychodząc natknęłam się na figurkę konia schleich rasy Camargue - klacz.

Od razu rozpoznałam, jaka to droga figurka, dlatego podniosłam ją i zaczęłam się rozglądać za dziećmi, ale niestety, plaża była pusta.

Nie myśląc dużo wzięłam konia i poszłam do domu.
Potem jeszcze zastanawiałam się nad tym, czy dobrze zrobiłam zabierając zabawkę ze sobą, ale w końcu nie mogłam nic zrobić.
Prawdopodobnie, gdybym zostawiła ją na piasku, w końcu zabrał by ją jakiś pies, których na plaży było więcej niż ludzi.

Tak więc, jeszcze tego samego dnia, wyciągnęłam mój aparat oraz schleicha i udałam się na zdjęcia.

No i teraz, chyba najważniejsza rzecz z trzech punktów w tytule, czyli "szczęśliwy Motyl".
W tym momencie także wytłumaczę moją nową nazwę.

Otóż w sobotę wróciłam z jednego z najpiękniejszych miejsc na świecie, czyli mojej ukochanej stadniny.
Jak już się domyślacie, byłam tam na obozie konnym.

Nie chcę się o tym rozpisywać, bo pracy i zabawy było wiele, i na to potrzebny by był oddzielny post, ale skąd u koni motyl?
To nawet się nie rymuje, nie prawdaż?
Ano, bo motyl wziął się z mojej ulubionej bluzki.

Pan Karol, nasz super instruktor i świetny człowiek, ma przyzwyczajenie wymyślania dla uczestników obozu przezwisk.
Był krzyżak, Józia, motyl i wiele innych.
I właśnie, Pan, widząc moją bluzkę, zaczął na mnie wołać Motylek, co nawet mi się spodobało, dlatego też powstała nowa nazwa bloga

I właśnie zauważyłam, że ten post piszę już około godzinę ;--;
Mam nadzieję, że nikt nie zanudził się na śmierć czytając moje wypociny, ale przyzwyczajajcie się, czytelnicy, ponieważ mam tendencję do długich wpisów

No więc dodaję wam jeszcze zdjęcia mojego znaleziska, i uciekam.
Miłego dnia!
 

 
O JEJ

Zakładam, że już nikt nie pamięta o tym blogu.
Dzisiaj postanowiłam sobie, że wejdę na chwilę, pierwszy raz od jakiegoś roku na pingera, tylko sprawdzić, jak rozwinęły się inne miniblogi które kiedyś obserwowałam.

I tak jakoś, z przyzwyczajenia, pierwsze co zrobiłam, to wcisnęłam "Mój miniblog" i wspomnienia powróciły.

Szczerze mówiąc, miałam zakończyć na dobre przygodę z pingerem, ale chyba mi się to za bardzo nie uda.
Dlatego chciałabym, ale to bardzo bym chciała, wrócić tutaj znowu.

Nie wiem, czy ktoś będzie czytał to, co ja od czasu do czasu będę tu wypisywać, ale sądzę, że warto znowu pisać
  • awatar Ekscentryczny śledź: To dokładnie jak ja :D Jestem tu od... 7 lat, jeżeli liczyć WSZYSTKIE moje blogi ^^
  • awatar ~Butterfly~: @Ekscentryczny śledź: Haha :D Siedzę na pingerze już od kilku lat, jeszcze na poprzednich blogach, i jakoś tak, nie potrafię tego wszystkiego zostawić od tak :D
  • awatar Ekscentryczny śledź: @~Butterfly~: Bo Pinger mimo tego, że ostatnio zaczął mocno ssać, to jest bardzo magiczny. Tylko tu można ot tak wpaść na siebie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hej, hej!
Nie wiem, czy to wina pinera, czy mojego komputera, ale nie mogę pisać postów na moim laptopie.
Teraz piszę w szkole, bo mam chwilę wolną po zrobieniu zadania na informatyce.
Spróbuję dziś wejść na komputer brata i dodać posta bo...jest u mnie nowa lalka Nie zdradzę wam teraz kto to, czekajcie więc na (może) dzisiejszego posta! >.<
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pewnie wielu z was słyszało o nowym filmie "Zostań, jeśli kochasz".
W sobotę kuzynka zabrała mnie na niego jako mój prezent urodzinowy (za co jej baaaardzo dziekuję, było świetnie!).
Co prawda widziałam smutniejsze filmy, jak np. "Ósmoklasiści nie płaczą", ale ten także poruszył moje serce i nie tylko moje...cała sala płakała!

TROCHĘ O FILMIE

Film opowiada o nieśmiałej i utalentowanej muzycznie nastolatce noszącej przepiękne imię - Mia. Zostaje zawieszona przez jeden dzień pomiędzy życiem a śmiercią. Musi zdecydować, po której stronie zostanie.

Chwilami pękałam ze śmiechu po czym zalewałam się łzami.
Właśnie takie filmy bardzo mi się podobają, z nutką humoru i smutku.



Film godny polecenia (Przynajmniej moim zdaniem).
 

 
Tak jak pisałam w poprzednim poście mam kilka tematów do napisania więc rozdzieliłam je na kilka postów ;3

Nie wiem, czy to tylko przypadek, ale właśnie w jesień moi wszyscy znajomi mają urodziny.
Oczywiście wszystko dodatkowo komplikuje sprawę to, że ja też przyszłam na świat o tej porze roku.
Już od bardzo dawna nie robiłam "imprez urodzinowych" i gdy w tym roku zapragnęłam kogoś zaprosić okazało się, że w tym samym dniu koleżanka organizowała imprezę.
W końcu po długich zastanawianiach się "Jak zrobić, aby wszystkim pasowało" wywnioskowałyśmy, że przełożę swoje urodziny na niedzielę.
Tydzień przed urodzinami oświeciło mnie, że nie kupiłam jeszcze prezentów.
Przyjaciółka zażyczyła sobie kubek z Natsu (Fairy Tail), a druga koleżanka mówiła tylko, że chciała by coś związanego z Naruto (to jej jak na razie ulubione anime).
Z racji, iż nie mam w pobliżu żadnych sklepów jak Yatta, postanowiłam zamówić na internecie.
Rozmyślałam godzinę, jak się to robi (nigdy jeszcze nie zamawiałam na Yatta).
Gdy w końcu do tego doszłam i już wszystko było zamówione poleciałam szybko do banku, żeby zapłacić.

Moja mama w dodatku zrobiła mi prezent urodzinowy i powiedziała, że mogę sobie zamówić torbę z Yatty.
Zauroczyła mnie ze skrzydłami wolności (Shingeki no Kyojin).
Prawdopodobnie już za tydzień będę w niej chodzić do szkoły >.<

Ano, ostatnio zaczęłam bardzo dużo czytać (nawet nauczycielki się dziwią).
W wakacje przeczytałam ok.2000 stron (może nie tak wiele, ale dla mnie to coś xdd)
Teraz jeszcze czytam: "Wyznania Gejszy", "Ten Obcy", "Heartland", "Upadli".
"Wyznania Gejszy" oraz "Upadli" zaliczą się chyba do moich ulubionych książek.
Tak się wciągnęłam w czytanie ich, że wyciągam je na każdej przerwie w szkole, na lekcjach, podczas uczenia się w domu oraz przed spaniem.
Są ze mną praktycznie wszędzie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
To może zacznę od pierwszego elementu tytułu.
Baardzo wszystkich przepraszam, że nie było mnie tak dużo czasu.
Pinger mi nie działał i za każdym razem gdy chciałam się zalogować wyświetlał się napis o awarii i prośba o spróbowanie zalogowania się jeszcze raz za 30 min.
Dlatego jeszcze raz przepraszam was za moją nieobecność.

---------------------------------------------------

W tym poście chciała bym dużo napisać, ale chyba jednak rozdzielę to na kilka wpisów.
Tutaj tylko napiszę wam co będzie w każdym po kolei.

*Urodzinowe zakupy *.* i uzależnienie od czytania...
*Koniec wakacji spędzony nad wodą + niespodzianka
* "Zostań jeśli kochasz"

To będą tytuły następnych wpisów.
Możliwe, że zmieni się kolejność, ale to chyba w niczym nie przeszkadza
Więc...prawdopodobnie pierwszy tytuł pojawi się już dziś >.<

Ahh! Bym zapomniała.
Zawsze zapominam wam za to podziękować...
Gdy ostatnio popatrzyłam na licznik odwiedzin zamurowało mnie. 1 393/307 dni!
Może dla niektórych z was to mało, ale dla mnie to duże osiągnięcie
Dziękuje wam bardzo!
 

 
Cześć!
Przepraszam, za tak długą przerwę.
Tak jak już wspominałam byłam na obozie konny (Było to takie "małe" odludzie, więc nawet nie mogłam marzyć o internecie).
Ogólnie bardzo mi się podobało...świetni ludzie, miła atmosfera, przepyszne jedzenie...czego chcieć więcej?
Najchętniej bym tam jeszcze została, ale mam przed sobą jeszcze kilka innych wyjazdów, wiec nie wyrobiła bym finansowo.

---------------------------------------------

Teraz już odejdziemy od tematu "Moje wyjazdy".
W poniedziałek wybrałam się na działkę razem z Zoey i schleichami
Co prawda planowałam nie wychodzić z domu - taki był upał.
Ale gdy pomyślałam, że przez to was tak zaniedbam wzięłam się w garść i poszłam.
Zdjęć nie zrobiłam za wiele, bo nie miałam pomysłu, ale coś tam jest.

Ano, dziś doszła do mojej babci paczka, ogromna paczka.
Były w niej herbaty, słodycze i jeszcze kilka innych rzeczy.
Jak się okazało, przysłała ją moja ciocia z Anglii.
Jakiś czas temu babcia poprosiła ją o kilka Angielskich łakoci.
Przyszło jednak coś i do mnie.
Babcia wyciągnęła 3 paczki mikado i przepiękną figurkę.
Byłam zachwycona.

...Ale się rozpisałam...
Ciekawe kto to przeczytał...
Dobra, koniec tego, łapcie zdjęcia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tak.
W tym poście chciała bym wam napisać trochę co wyrabiałam przez te dwa tygodnie nieobecności.
Otóż, pisałam wam, że pierwsze dwa tygodnie wakacji spędzam nigdzie indziej jak w Warszawie.

Pierwsze co zobaczyłam to Łazienki Warszawskie.
Wujek zaproponował, że pojedziemy tam na koncert Chopinowski.
W sumie to lubię taką muzykę.
Wybraliśmy się tam całą paczką - ja, babcia, wujek, ciocia i moja młodsza kuzynka (druga była w tym czasie na kolonii).
Siedzieliśmy na trawie, jedynie babcia załapała się na wolną ławeczkę.
Było nawet wygodnie (oprócz mrówek obłażących ludzi z każdej strony).
Siedzieliśmy jakieś 15 minut po czym poszliśmy popatrzeć się na wiewióry.

Przez następnie dwa tygodnie nie było wolnego dnia, ciągle coś zwiedzałam.
Widziałam przepiękny park Bródnowski, Centrum Nauki Kopernika, Stare Miasto, ogrody na dachu oraz Centrum Kultury i Nauki.
Ah, byłam także na plaży nad Wisłą. Trzeba było przepłynąć promem na drugą stronę, bardzo mi się podobało.

Dosyć długo zastanawiałam się co kupić tak, aby nie wydać całej kasy.
Jednak los chciał żebym miała niedaleko księgarnię.
Wydałam w niej około 60 zł (miałam tylko 250)
Gdy wpadłam do Yatty straciłam około 70 zł.
Nie obeszło się także bez zakupu nowego konika schleich do kolekcji na którego wydałam 21 zł (nie tak źle).
Potem jeszcze zahaczyłam o sklep i różnego typu biżuterią, nie obeszło się bez stracenia kilku dyszek.
Ano, obok domy miałam stadninę, co rano budziło mnie rżenie koni (raj).
Po prostu musiałam iść tam na jazdę.
Jednak Warszawa jak Warszawa, nic za darmo.
Wydałam tam 55zł za godzinkę jazdy, ale naprawdę opłacało się.
Na starym mieście kupiłam sobie lody (to wiadomo, w upalne dni bez nich się nie obejdzie).
Gdy na Chmielnej ujrzałam BubbleTea nie mogłam się opanować, wpadłam tam jak burza.
Mrożona herbata bardzo dobrze mi zrobiła

Jednym słowem ŚWIETNIE!
Bardzo dużo rzeczy do zwiedzania, miliony świetnych sklepów gdzie idzie zbankrutować. Wiele, wiele rozrywki - BAJKA!
Jeżeli ktoś zastanawia się gdzie pojechać na wakacje, to naprawdę polecam Warszawę

---------------------------------------

A teraz trochę o Zoey.
Oczywiście musiałam ją wziąć.
Wiedziałam, że coś uda mi się z nią zrobić.
Mam kilka zdjęć, które wam pokażę.

Nie będę wam już tu więcej pisała, bo nie chcę was męczyć tymi moimi przeżyciami.
Miłego oglądania zdjęć i...DOBRANOC! >.<

  • awatar *Firefly*: mmm Pocky
  • awatar Merlice: I pomyśleć ,że ja tam żyje... ._. xD
  • awatar Gość: awww, Dengeki Daisy ;3 Też byłam w Centrum Nauki Kopernika :) Zazdroszczę wizyty w Bubble House ;c Udanych wakacji życzę xXx -A
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Przepraszam was, za mój brak aktywności...
Aktualnie jestem w Warszawie i nie mam dla was czasu
Zdjęć mam mnóstwo, więc jak tylko wrócę, to dodam
Zapewne większość z was też jest teraz na wyjazdach.
Ja zdążyłam już zobaczyć Centrum Nauki Kopernika, Stare Miasto i park na dachu ;D
Ogólnie to praktycznie codziennie jeżdżę sobie na roklach

No to ja się z wami żegnam i...do napisania!
Możecie się spodziewać zdjęć Zoey którą zabrałam do Warszawy <3 Bye ;*
  • awatar Saki :3: @Ansuan ૪: Niestety nie znam. Szkoda, że ominęło mnie spotkanie z Ajgorem w Warszawie ;(
  • awatar Ansuan ૪: A byłaś na zlocie fanów Kamilli Baar w Warszawie? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cześć ;3

Długo nie pisałam...
Trochę zabiegany tydzień miałam.
We wtorek pojechałam na jagody, zebraliśmy ponad 13 litrów.
W środę wyjechałam do przyjaciółki, wróciłam dopiero dziś.
Poznałam naprawdę świetnych ludzi.
Robiliśmy grilla, zbieraliśmy czereśnie, graliśmy w nożną na boisku.
Aż nie chciało się wracać.
Jutro mam jeszcze zawody wędkarskie (tak, tak...saki i ryby...).
Prawdopodobnie będzie mi pomagała koleżanka

--------------------------------------------

Podczas pobytu u przyjaciółki kilka razy wyszłyśmy na zdjęcia.
Wzięłam do niej także Zoey, pstryknęłyśmy jej pare fotek.
Tymczasowo mam brak ubranek dla lalki, dlatego postanowiłam pożyczyć kilka.
Mam piżamkę, kurtkę i bluzkę...szkoda, że nie mam długich spodni...

To ja was już nie będę zanudzała, dodaję zatem zdjęcia <3
  • awatar Saki :3: @•••Black Butler•••: Myślałam o tym, ale nie jestem najlepsza w szyciu. Moja mama jest naprawdę dobra, ale z kolei nie ma na to czasu ;(
  • awatar •••Black Butler•••: Jaka ona urocza <3 Może spróbuj coś uszyć ? Ja nie kupuje swoim lalkom ubranek, inaczej bym zbankrutowała xD
  • awatar Saki :3: @*Firefly*: Tak wiem. Aktualnie kupuję dla niej wiga. Ubranka...nie mam pojęcie gdzie kupić :( Na razie też mam problem, bo dużo wydatków...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Hej Hej <3

Byłam sobie wczoraj w Ojcowskim Parku Narodowym.
Jeszcze nigdy chyba nie byłam na tak wspaniałej wycieczce szkolnej.
Wszystko poukładane, bez zamieszania, bez popędzania.
Pod górę każdy szedł swoim tempem a nauczycielki otaczały opieką każdego uczestnika, a było nas sporo, bo aż 44!
Pierwsze gdzie weszliśmy to muzeum w którym dowiedzieliśmy się mniej więcej jak powstał Park Ojcowski.
Była tam różne skały i makiety.
Ogólnie nikt jakoś specjalnie nie był zachwycony tym muzeum.
Następnie ruszyliśmy do jaskini Łokietka, zimno ale fajnie.
Trzeba było się przeciskać przez różne szpary.
Przewodnik bardzo dokładnie nam wszystko opowiadał.
Po zejściu z góry powędrowaliśmy na obiad, większość zamawiała pierogi, ryby lub inne "typowe" obiady, ja zaś zamówiłam sobie fryti (których i tak nie zjadłam).

Po dość długim siedzeniu, obżeraniu się i kupowaniu pamiątek ruszyliśmy dalej.
Pokazano nam miejsce gdzie kręcono sceny do filmu "Janosik" i jeszcze kilku innych.
Pokierowano nas potem do źródełka miłości.
Według wersji naszego przewodnika kto ochlapie się nawzajem tą wodą i popatrzy sobie w oczy weźmie ślub.
Oczywiście w strumyczku lądowały plecaki, butelki, kamienie, buty i zabawki.
Saki oblała...wszystkich.
Cóż poradzić, jak ja wszystkich kocham?

Gdy skończyliśmy "kąpiel" w źródełku poszliśmy do jaskini Ciemnej.
Wejście nie było aż takie trudno, tylko szkoda, że tyle schodów...
Czekaliśmy przed wejściem jakieś 30 min, bo była spora kolejka.
Jak się okazało nie było tam oświetlenia, dlatego też najbardziej odpowiedzialne osoby z grupy niosły świece (chociaż one i tak niewiele dawały).
Pan odpowiadał nam o różnych rzeczach, jednak większość była zafascynowana straszeniem się i nie wynieśliśmy za dużo wiedzy o tej jaskini.
Jedyne co wszystkich prószyło, to to, że jaskinię zamieszkują jadowite pająki..
Oczywiście przewodnik nie darował i musiał nam je pokazać, a każdy kto mnie zna, wie, że mam arachnofobię (strach przed pająkami.)
Najlepsze było to, że pająk, który został nam ukazany latarka przewodnika siedział tuż nad wyjściem.
Kolega musiał mnie dosłownie wypychać z jaskini, bo sama zamiaru nie miałam iść.
Obiecałam sobie, że więcej po prostu tam nie wejdę.

Potem już nic ciekawego nie było, jedynie przez okno widzieliśmy Maczugę Herkulesa i Zamek.
Powrót zajął nam jakieś 3 godziny, obeszło się na szczęście bez korków.

-----------------------------------------------

A no, chciałam jeszcze was zapytać.
Otóż, jadę w pierwsze dwa tygodnie do warszawy i zależy mi na spróbowaniu jakichś dobrych dań, zobaczeniu czegoś itp.
Wie ktoś może, gdzie znajduje się jakaś restauracja azjatycka? Zależy mi na zjedzeniu kulek ryżowych
Zawsze chciałam ich spróbować.
A, może ktoś też wie, co warto zobaczyć?
Za wszelkie podpowiedzi będę niezmiernie wdzięczna.

Przepraszam za tagi, ale zależy mi na tym jedzeniu w Warszawie xddd
  • awatar Saki :3: @♫KlaudiaRainbow♫: Dziękuję :)
  • awatar ♫KlaudiaRainbow♫: :D Masz super bloga :3
  • awatar Bazikotek: Ojcowski Park Narodowy też pamiętam ze swojej szkolnej wycieczki. Piękne miejsce, zwłaszcza jesienią... Co do jedzenia w Wa-wie - jeśli lubisz grillowane warzywa, polecam Saharę na Kruczej 51 (w centrum) lub na Grójeckiej 79 (jadłam tam, polecam zamówić do obiadku herbatę, jest pyszna). Japońskich knajp nie znam, ale nieźle karmią po wietmansku w Du-ża Mi-cha na ul. Widok 16, też w centrum. Tutaj mają dobre makarony zalane bulionem i pierożki z nemem krabowym ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No to z Zoey poszłyśmy sobie wczoraj na działkę.
Trochę kwiatków, wody i...truskawek!
lala kocha truskawki <3
Dziadek jak na złość urwał wszystkie czerwone, więc...
No, ale w domu było ich pełno, dlatego tam zrobiłam zdjęcie Zoey z truskawką.
Ah...o najważniejszym zapomniałam.
Dziewucha ma zmienionego wiga!
Teraz ma kręcone kucyki, nie mam pomysłu na nic innego.
Jak wy coś wymyślicie, to piszcie ;3
To ja was już nie meczę pisaniem, i dodaję zdjęcia <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Tak jak mówi tytuł...cały weekend zajęty...
Jutro jadę do Czech na występ, dzięki czemu nie będzie mnie na Chrzcinach mojego kuzyna.
Wracam tak jakoś o 20, oczywiście wstąpię do babci u której zbierze się cała rodzina.
Tam zapewne posiedzimy do 22.
Więc jutro nie liczcie na posta ani na zdjęcia Zoey

Mam nadzieję, że w Niedzielę dam radę wyjść przynajmniej za blok z lalką i zrobić kilka fotek.
-----------------------------------------

Teraz trochę radośniejsze.
Za tydzień jadę do kuzynki która ma pullipa.
Oczywiście nie obejdzie się bez wyjścia na sesyjkę (ona ma o stokroć lepszy aparat od mojego).
Pojedziemy jeszcze na jazdę (konną).
Ogólnie, to wakacje mam zajęte...

Pierwsze dwa tygodnie w Warszawie (z czego ogromnie się cieszę), trzeci tydzień w domu a czwarty obóz konny.
Na drugi miesiąc jadę do dwóch kuzynek (w tym jedna przyjeżdża potem do mnie) i nad morze.
Podczas, gdy będę w Warszawie odbywać się będzie konwent.
Jednakże chyba na niego nie pójdę, bo z tego co wiem, to kolejka będzie szła przez pół miasta...

No to ja się z wami żegnam, Bye <3
  • awatar *Firefly*: To się będzie działo ;) Miłych wakacji życzę!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›